
Dzień Kobiet w Łańcucie – Fundacja im. Adama Hadława połączyła pokolenia, seniorów i młodzież
2026-04-13
Droga do Domu 2027 – Kalendarz, który pomaga odnaleźć drogę do miłości, bezpieczeństwa i nowego życia.
2026-05-15
Mgiełka i jej dzieci – historia, która poruszyła nasze serca
WMiała to być zwykła pomoc w znalezieniu domów dla kotów.
Jednak kiedy pojechaliśmy na miejsce, zrozumieliśmy, że ta historia będzie wyglądała zupełnie inaczej.
Poznaliśmy Mgiełkę – kocią mamę, która mimo ogromnego cierpienia swoich dzieci, próbowała je chronić najlepiej jak potrafiła. Obok niej były trzy małe kocięta: Mila, Mela i Mimi. Maleństwa chore, wystraszone i wymagające natychmiastowej pomocy weterynaryjnej. Ich oczka były w bardzo złym stanie, jedno z kociąt miało również zdeformowaną łapkę, a jedno prawdopodobnie straci oczko.
Nie było czasu na zastanawianie się.
Bez względu na koszty od razu zawieźliśmy całą rodzinę do lecznicy. Dziś są już bezpieczne, ale przed nimi długa droga do zdrowia, leczenie, diagnostyka i dalsza opieka.
Ta historia pokazuje, jak często zwierzęta cierpią po cichu.
Czasem jedziemy pomóc w jednej sprawie, a zastajemy dramat, którego nikt wcześniej nie zauważył.
Prosimy o wsparcie w opłaceniu leczenia. To ponad nasze możliwości. Zrzutka.
W takim stanie przyjechały:




Wszystkie kotki miały chore, mocno zaropiałe oczka i wysoką gorączkę. Ich stan wymagał natychmiastowej pomocy weterynaryjnej. Niestety u jednego z kociąt infekcja była już tak zaawansowana, że lekarz musiał usunąć oczko — nie dało się go uratować.
Jedno z maleństw ma również zdeformowaną łapkę będącą prawdopodobnie skutkiem wcześniejszego urazu. Mimo bólu i cierpienia kotki są niezwykle dzielne i każdego dnia walczą o powrót do zdrowia.
Po odbyciu leczenia w klinice.




W tym samym domu wciąż czekają kotki na adopcję. Luna i jej maluchy również zasługują na lepsze życie.

Historia Pani Madzi
Historia Mgiełki, Luny i kociąt zaczęła się od historii człowieka.
Pani Madzia to kobieta z naszych okolic, która od dłuższego czasu zmaga się z bardzo trudną sytuacją życiową i bytową. Całkiem niedawno prowadzona była zbiórka mająca pomóc jej wyremontować dom oraz poprawić warunki życia.
Wiele osób okazało wtedy ogromne serce i wsparcie.
Do naszej fundacji zgłoszono się jednak z prośbą o pomoc w znalezieniu domów dla kotów na czas planowanego remontu mieszkania.
Kiedy pojechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy, że problem jest znacznie większy.
Kotki wymagały natychmiastowej pomocy weterynaryjnej. Były chore, osłabione i żyły w bardzo trudnych warunkach. W tamtym momencie najważniejsze było dla nas jedno — ratowanie ich zdrowia i życia.
Wiemy jednak, że za każdą taką historią stoi również człowiek, który często sam nie radzi sobie z codziennością, samotnością czy problemami, które z czasem zaczynają go przerastać.
Naszym celem nie jest ocenianie kogokolwiek.
Chcemy pomagać — zarówno zwierzętom, jak i ludziom znajdującym się w kryzysie. Bo prawdziwa pomoc to nie tylko interwencja, ale także próba zrozumienia, jak doszło do takiej sytuacji i jak można zapobiegać podobnym historiom w przyszłości.
Dlatego dziś walczymy o zdrowie Mgiełki, Luny i maluchów, jednocześnie wierząc, że dobro i wsparcie potrafią zmieniać życie — krok po kroku.







